Najpierw znajdź wąskie gardło

Zanim cokolwiek kupisz, sprawdź, co faktycznie hamuje twój komputer. Włącz ulubioną grę z nakładką monitorującą i popatrz na obciążenie podzespołów. Karta graficzna wykorzystana w pełni oznacza, że to ona jest limitem i wymiana procesora niewiele tu zmieni. Procesor pracujący na maksimum przy karcie, która się nudzi, to sygnał odwrotny - najczęściej w 1080p, w strategiach i w sieciowych strzelankach. Zwróć uwagę na płynność, a nie tylko na średnią liczbę klatek. Szarpanie przy zapchanym dysku albo przy zbyt małej ilości pamięci wygląda inaczej niż zwykły brak mocy.

Kiedy ogranicza cię platforma

Platforma to podstawka, chipset i obsługiwany typ pamięci razem. Najwdzięczniejsze jest AM4: po aktualizacji BIOS-u wiele płyt przyjmuje mocniejszego Ryzena, którego wciąż kupisz nowego, i to zwykle najtańszy skok, jaki możesz zrobić. LGA1700 nowych generacji już nie dostanie, ale zapas w jej ramach bywa spory, bo z podstawowego układu 12. generacji przesiadasz się na mocniejszy z 13. lub 14. Przy LGA1151 albo zestawach na DDR3 zostają już tylko procesory z drugiej ręki z tamtych lat, a nowe części będą się marnować. Zawsze sprawdź na stronie producenta płyty listę obsługiwanych procesorów i wymaganą wersję BIOS-u.

Kolejność, która się opłaca

Jeśli system nadal siedzi na dysku talerzowym, zacznij od SSD. Żaden inny podzespół nie zmieni tak odczuwalnie codziennej pracy. Potem pamięć: osiem gigabajtów to dziś za mało, a dojście do szesnastu bywa najtańszą sensowną zmianą. Dopiero na trzecim miejscu karta graficzna, bo w grach zwykle to ona decyduje, i na końcu procesor, chyba że pomiar z pierwszego kroku wskazał właśnie jego. Na OLX i Allegro Lokalnie kart jest sporo, ale zwykle kupujesz bez gwarancji i bez historii sprzętu. Nowa karta z niższej półki, z pełną gwarancją, często wychodzi rozsądniej.

Pułapki przy wymianie

Pierwsza: mocna karta na starym procesorze. W 1080p to procesor wyznacza sufit, więc drogi model potrafi dać niewiele więcej niż tańszy, a przy okazji wymaga mocniejszego zasilacza i nowych złączy. Druga: pamięć. Do płyty pod DDR4 nie włożysz DDR5, a dokupienie pojedynczej kości do tego, co już masz, kończy się często niższym taktowaniem albo brakiem startu. Bezpieczniej wymienić całość na jeden komplet. Trzecia, łatwa do przeoczenia: nowszy procesor na starej płycie zwykle wymaga aktualizacji BIOS-u, a do niej potrzebny jest działający stary procesor albo płyta z funkcją flashowania bez procesora.

Kiedy lepiej złożyć nowy

Prosta zasada: jeśli na liście zakupów lądują płyta, procesor i pamięć naraz, to nie jest już modernizacja, tylko nowy komputer. Policz go wtedy uczciwie od zera i sprawdź, co przeniesiesz, bo obudowa, chłodzenie, dyski, a często też karta graficzna i zasilacz spokojnie zostają. Bywa i tak, że najtańsza odpowiedź brzmi: nic nie kupuj. Zejście z ustawień ultra na wysokie albo włączenie skalowania obrazu potrafi załatwić sprawę na kolejny sezon, a odłożone pieniądze będą warte więcej przy następnej generacji podzespołów.